Porządek musi być

Umiejętność utrzymania porządku i czystości otoczenia, w którym przebywamy, uważam za znaczącą cnotę. Bardzo bliskie jest mi niemieckie przysłowie Ordnung muss sein, czyli Porządek musi być. Jest to uniwersalne sformułowanie, które można odnieść do każdego obszaru życia i jest ono nieodłączną częścią mojego minimalizmu. Zawsze imponowała mi niemiecka dokładność, sumienność oraz systematyczność.

Ograniczanie się

W minimalizmie można zaobserwować trend, w którym ludzie ograniczają ilość posiadanych przez siebie rzeczy do absolutnego minimum. Świadomie rezygnują z rzeczy przydatnych, ale nie niezbędnych. Popularne są wyzwania w stylu 100 Things Challenge. Ja idę inną drogą. Nie ograniczam się na siłę. Uważam, że każdy powinien mieć tyle przedmiotów, ile jest mu niezbędne do życia na dobrym standardzie oraz do wykonywania swojej pasji. Oczywiście są to pojęcia względne. Myślę, że dobrym wyznacznikiem w moim przypadku jest to, że zmieniając już kilkukrotnie miejsce zamieszkania, zawsze byłem w stanie spakować wszystkie rzeczy w ciągu maksymalnie dwóch godzin do dwóch dużych walizek, torby na laptopa oraz pokrowca na pościel/kołdrę/poduszki. W tym miejscu radykalny minimalista mógłby powiedzieć, że z tym moim minimalizmem jest coś nie tak. Ja jednak nie lubię popadania w skrajności i nie chcę opisywać mojego minimalizmu, jako surowego, pokutnego i pełnego wyrzeczeń. O każdej rzeczy, którą posiadam, mogę powiedzieć, że ma wysoką funkcjonalność i korzystam z niej regularnie. Nigdy nie otaczałem się przedmiotami zbędnymi. Nie mam także żadnego sentymentu do rzeczy, które mam obecnie. Jeżeli jakaś przestaje spełniać swoje zadanie, to się jej pozbywam (zazwyczaj sprzedaję lub komuś oddaję). Chomikowanie jest mi zjawiskiem obcym. Jeżeli Ty masz z tym problem, to myślę, że przydatne będzie dla Ciebie zrobienie listy rzeczy, które posiadasz i oznaczenie w niej przedmiotów, z których nie korzystałeś w ostatnich 12 miesiącach. Ich należałoby się pozbyć w pierwszej kolejności i to bez tłumaczenia samemu sobie, że jeszcze kiedyś mogą się przydać. Nie zapominajmy, że ograniczanie się nie dotyczy tylko fizycznych przedmiotów. Tyczy się także usług, z których korzystamy, a które są często dla nas zbędne. Czy tak naprawdę potrzebna Ci jest telewizja, ultraszybkie łącze internetowe, darmowe połączenia na telefony stacjonarne, karnet na siłownie latem?

Porządek

Jestem osobą, która miłuje porządek. Nie lubię przebywania w towarzystwie osób, które mają w swoim otoczeniu bałagan. Myślę, że ograniczenie posiadanych rzeczy jest tylko pierwszym krokiem na drodze do minimalizmu. Drugim etapem jest porządkowanie swojego środowiska. Należy przy tym być skrupulatnym i systematycznym. Wielokrotnie w moim życiu spotykałem się z bylejakością i niedokładnością. Znam wiele osób i mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że rzadko kto postępuje według zasady Ordnung muss sein. Widoczne jest to na przykład w biurze inżynierskim, w którym pracuję. Na moim biurku, prawie zawsze, znajduje się tylko siedem przedmiotów/urządzeń. Są to: dwa monitory, klawiatura, myszka, telefon, czysta kartka i długopis. Pod biurkiem jest jeszcze komputer, a w szafce biurkowej: zeszyt, dodatkowy długopis, pięć książek oraz futerał na okulary. Kiedyś nawet ktoś mi podrzucił kalendarz, chyba w obawie o pustkę, która panuje na moim biurku, ale szybko się go pozbyłem, uważając go za niefunkcjonalny (mam przecież po jednym w komputerze i w telefonie). Trudno jest mi sobie wyobrazić, jak osoba, która nie potrafi dobrze uporządkować swojego stanowiska pracy, może być sumienna i profesjonalna w tym, co robi. Tyczy się to każdej profesji. Podam tutaj jeszcze jeden prozaiczny przykład, a mianowicie ścielenie łóżka. Czynność każdemu znana i pewnie przez większość traktowana po macoszemu. Jest ona dla mnie jednak czymś więcej. Jest to moja pierwsza czynność po wstaniu wcześnie rano. Od niej zaczynam dzień. Precyzyjnie naciągam prześcieradło tak, aby nie było na nim żadnych zagnieceń i fałd, strzepuję kołdrę i poduszki, a następnie dokładnie układam, jak od linijki. Łózko wygląda po tym, jak w wojsku. Robię tak zawsze, czy to w hotelu na wakacjach, czy w gościach u rodziny. To nie tylko głupie ścielenie łóżka. Ma ono dla mnie znaczenie metaforyczne. To wyznacznik silnej woli. Jeżeli jestem zbyt leniwy do tego, żeby ze skrupulatnością i pieczołowitością wykonać tak proste zadanie to co z o wiele trudniejszymi wyzwaniami dnia codziennego? Też nie miałbym siły im sprostać?

Czystość

A więc mamy już same funkcjonalne przedmioty, a nasze środowisko jest uporządkowane. Pozostaje utrzymać ten stan rzeczy w czystości. Nie będę tutaj rozpisywał się o metodach utrzymania czystości w domu. Ważne jest, żeby były skuteczne i efektywne. Moja dziewczyna śmieje się, że Perfekcyjna pani domu to jakaś amatorka w porównaniu do mnie. Tak na marginesie wtrącę tylko, że dziwię się, że we współczesnej telewizji znajduje się miejsce na tak ogłupiające programy – pokazujące kobietom, jak zostać idealną kurą domową. Wracając jednak do meritum sprawy, uporządkowane i czyste otoczenie wpływa znacząco na stan naszego umysłu. Czy nie pracuje Ci się lepiej, a Twoja praca nie jest bardziej efektywna, gdy przebywasz w miejscu uporządkowanym i schludnym? Czy nie wysypiasz się lepiej w sypialni, która jest czysta i zadbana?

Popatrzmy się jednak na to z nieco dalszej perspektywy. Weźmy przykładowo dzielnicę, w której mieszkamy. Mnie bardzo razi, gdy wychodzę z domu i widzę, że na ulicach jest mnóstwo śmieci: setki niedopałków papierosów, gumy do żucia przyklejone do chodników, plastikowe woreczki unoszące się na wietrze. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, jak mógłbym sam zaśmiecać środowisko, w którym żyję. Czy Wam też przeszkadza, gdy jedziecie w góry, nad morze, nad jezioro i widzicie wszędzie śmieci? Pewnie każdy się wtedy zastanawia, kto jest na tyle głupi, żeby zaśmiecać tak środowisko naturalne, a jednak jest to powszechne.

Pamiętajmy nie tylko o utrzymywaniu czystości wokół nas, ale także w nas samych. Wszechobecne tzw. śmieciowe jedzenie zanieczyszcza nas organizm od wewnątrz. Narkotyki (alkohol i papierosy) przyćmiewają umysł.

Dla mnie ważne są także czyste motywy i intencje oraz jasne sytuacje. Nie lubię niedomówień. Cenię ludzi rzeczowych, którzy potrafią w jasny i klarowny sposób przedstawiać swoje racje. Sam zawsze dobieram słowa uważnie, tak aby nie urazić kogoś, z kim rozmawiam. Staram się postawić w sytuacji tej osoby i zrozumieć, jakimi ona kieruje się pobudkami w danym momencie. Tak właśnie definiuję czystość intencji.

Podsumowanie

Wiem, że w tak krótkim tekście poruszyłem wiele tematów i zdaję sobie sprawę, że każdy akapit mógłby zostać rozpisany do dodatkowych kilkustronicowych postów. Moją intencją było przedstawienie Ci mojego ogólnego poglądu na temat porządkowania swojego życia. Traktuj przysłowie Ordnung muss sein wielowymiarowo. Wprowadzaj porządek we wszystkich obszarach. Spraw by każdy, kto ma z Tobą kontakt, mógł o Tobie powiedzieć, że jesteś systematyczny, skrupulatny, uporządkowany, sumienny i punktualny. Jeżeli do tej pory nie były to Twoje cechy charakterystyczne, to należy to zmienić, wtedy wszystkie cele będą w zasięgu ręki.

65 komentarzy

Dołącz do dyskusji i opowiedzieć nam swoją opinię.

Martynaodpowiedz
7 listopada 2017 o 08:06

Podoba mi się to przysłowie 🙂 i zgadzam się, porządek można rozumieć na wiele sposobów, w każdym obszarze naszego życia może on odnosić sie do innych rzeczy. Staram się dbać o porządek w swoim życiu, z różnym skutkiem, ale próbuję 🙂

Maciejodpowiedz
7 listopada 2017 o 08:36

Ordnung muss sein kojarzy mi się raczej negatywnie, z drugą wojną światową, aczkolwiek rozumiem, że w tym tekście chodzi o neutralne użycie tego powiedzenia. Sam mam bałagan na biurku, ale w swoich tekstach idę ostro w kierunku minimalizmu. Paradoks 🙂

Olga Kłosodpowiedz
7 listopada 2017 o 09:25

Porządek musi być – brzmi dumnie i szumnie, trochę rygorystycznie. Ale myślę, że warto taką zasadę wprowadzić w życie i uniknąć niepotrzebnego bałaganu.

Magdaodpowiedz
7 listopada 2017 o 12:35

Jesteś bardzo skrajny. Ale to w sumie dobrze, bo to czyni Cię Tobą. Ja nie lubię słów „zawsze”, „nigdy” i nie lubię mieszkań, w których nie widać, że ktoś mieszka. Stawiam na kompromis między minimalizmem a przytulnością. Lubię też czystość i porządek, ale na moich warunkach. A nasze (moje i Męża) rzeczy zdecydowanie przekraczają dwie walizki. Choćby ze względu na Męża zestaw do wrażenia piwa 🙂

Smiley Projectodpowiedz
8 listopada 2017 o 13:48

Niby troche racji masz 😉 Ja mam jednak totalny chaos życiowy i na razie jest ok 😉 Na pewno nei ograniczam się w ilości przedmiotów 😛

Sylwiaodpowiedz
8 listopada 2017 o 15:16

Jeśli bałagan to tylko twórczy, ale ogólnie preferuję porządek wszędzie :), a już na bank w pokoju

Charakternaodpowiedz
9 listopada 2017 o 09:39

Pierwszym kontaktem z ideą minimalizmu była lektura książek Marie Kondo. A później już się zaraziłam na całego 🙂 Więcej przestrzeni to więcej możliwości, również umysłowych 🙂

CzekoAsaodpowiedz
9 listopada 2017 o 09:39

Lubię mieć porządek w miejscu pracy, ale trudno mi go utrzymać. Muszę nad tym popracować 🙂

Monika, zresetowani.plodpowiedz
9 listopada 2017 o 10:06

Świetny wpis 🙂 przekonałeś mnie, idę sprzątam niepotrzebne, leżące od lat rzeczy 🙂

Kejtodpowiedz
9 listopada 2017 o 20:19

Mówi się, że zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, ale czy do końca? Ja staram się nie popadać w skrajności. Raz przestrzeń wokół mnie lśni, innym razem niekoniecznie. Nie widzę w tym niczego złego. Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami, wiele z nich darzę sentymentem, nie zmieściłyby się na pewno w dwóch walizkach 🙂

krystynabozennaodpowiedz
10 listopada 2017 o 20:19

Każdy ma swój pomysł na życie, a ty masz wlaśnie taki, ciekawe 🙂

krystynabozennaodpowiedz
22 listopada 2017 o 20:15
– Odpowiedz na: krystynabozenna

Teraz wiem już wszystko o Tobie, bo wszystkie wpisy przeczytałąm 🙂

Marekodpowiedz
27 listopada 2017 o 21:24
– Odpowiedz na: krystynabozenna

Bardzo się cieszę, że poświęciłaś czas na ich przeczytanie. Mam nadzieję, że kolejne wpisy też będą dla Ciebie interesujące i jeszcze Cię czymś zaskoczę 🙂

krystynabozennaodpowiedz
9 grudnia 2017 o 09:52
– Odpowiedz na: Marek

Będę czytać na pewno 🙂

Olgaodpowiedz
12 listopada 2017 o 19:22

Porządek to rzecz względna, tak samo jak przydatność danej rzeczy.

Inspirujaca XL-kaodpowiedz
12 listopada 2017 o 21:57

Porządek daje poczucie bezpieczeństwa, staram się dbać o niego i nawet mi to wychodzi dobrze, ale muszę pomyśleć o tym chomikowaniu, bo z pewnością nie spakowałbym rzeczy moich i mojej rodziny w 2 godziny

Ela Noga Sonrisaodpowiedz
14 listopada 2017 o 13:13

Kurczę, właściwie mogłabym się podpisać. najbardziej pod tym fragmentem o czystości… Bo ja jednak czasem, w szale twórczym mam bałagan na biurku. Choć on tez jest funkcjonalny – mam tylko to, co jest potrzebne i ma być pod ręką, żeby nie tracić weny i czasu na bieganie do kolejncyh szuflad w poszukwianiu takiej farbki, której akurat potrzebuję;)

Izabella Gaudyńskaodpowiedz
14 listopada 2017 o 18:00

Lubię minimalizm, podoba mi się porządek. Co z tego, skoro żyję w chaosie, który sama kreuję. Ale zawsze staram się mieć jak najmniej rzeczy na biurku, wtedy najlepiej mi się pracuje. Pozbywam się też zbędnych rzeczy z otoczenia (czasami aż do przesady, kiedyś po wyniesieniu zbędnych moim zdaniem foteli od piwnicy, odkryłam, że goście nie mają gdzie siedzieć). Ścielenie łóżka, to niestety ostatnia rzecz, którą robię rano. Dlaczego? Bo każda inna czynność wydaje mi się ważniejsza. I jeśli jest możliwość, że na coś nie wystarczy mi czasu, to wolałabym, żeby to było pościelenie łóżka, a nie zjedzenie jeszcze jednej kanapki.

15 listopada 2017 o 12:33

Porządek zupełnie obca mi rzecz 🙂

Klaudiaodpowiedz
15 listopada 2017 o 15:18

Ja jestem już bardzo zmęczona nadmiarem rzeczy w moim otoczeniu. Czuję, że powoli dołączam do ruchu eksperientalistów, czyli ludzi, którzy bardziej cenią zbieranie doświadczeń, niż przedmiotów. Zainspirowałam się tą ideą po lekturze książki: „Rzeczozmęczenie” Jamesa Wallmana, którą każdemu polecam! Odkąd zaczęłam pozbywać się „gratów”, nienoszonych ubrań i wszelkich innych „przydasiów”, moje życie stało się lżejsze. dosłownie i w przenośni 🙂

Paulinaodpowiedz
15 listopada 2017 o 21:43

„czyste motywy i intencje oraz jasne sytuacje” – bardzo podoba mi się ten fragment. Nigdy nie myślałam o tych kategoriach jako elemencie porządku w życiu, ale też są dla mnie ważne, tak samo, jak robienie od czasu do czasu „porządku” w znajomościach. Ciekawy wpis 🙂

19 listopada 2017 o 21:48

Muszę to dac mężowi do przeczytania. Dzieki za fajny wpis

Minimalistic Girlodpowiedz
20 listopada 2017 o 00:00

Całkowicie się z Tobą zgadzam! Od niedawna za sprawą pewnej osoby, zmieniłam swoje dotychczasowe życie. Minimalizm jest dobrą opcją dla każdego, o ile dostosujemy go do siebie, zamiast trzymać się sztywnych zasad napisanych w jakiejś książce. Tematyka Twojego bloga pokrywa się częściowo z moim, więc z pewnością jeszcze tutaj wrócę 🙂

Kasiaodpowiedz
20 listopada 2017 o 10:12

Trochę pedantyczne podejście. Niektórzy w stworzonym przez siebie chaosie potrafią się odnaleźć i dobrze się czują. Niemniej jednak stosowanie tej zasady może w fajny sposób nauczyć obowiązkowości i to nie tylko dzieci 🙂

Edytaodpowiedz
20 listopada 2017 o 16:52

Ciekawe spostrzeżenia. Mało jest takich facetów, którzy cenią porządek.
Mnie bardzo denerwuje, gdy jadę nad rzekę i widzę puszki po kukurydzy, folie po zanętach i inne śmieci pozostawione przez wędkarzy. Zresztą nie tylko wędkarze śmiecą, ale tak mi się skojarzyło akurat.

Martka Naturaodpowiedz
20 listopada 2017 o 18:01

W opinii wielu psychologów potrzebie porządkowania przestrzeni wokół towarzyszy często uczucie wewnętrznej dezintegracji. Dobrze jest więc odnieść ideę pozbywania się tego, co zbędne do własnego ja, z którym mamy do czynienia zawsze, niezależnie od idealnie uporządkowanego biurka czy ubrań w szafie. Ps Bardzo podobają mi się pojawiać w się w trakcie czytania nagłówki 🙂

Daniel Wodpowiedz
20 listopada 2017 o 22:21

Prawdziwie minimalistyczny ten blog 🙂

Bookendorfina Izabela Pycioodpowiedz
21 listopada 2017 o 07:42

U mnie wszystko zależy od danego okresu w życiu, podejmowanych wyzwań, chwilowych potrzeb, często z jednej skrajności w drugą, taka już moja natura. 🙂

Atut Pielegnacjiodpowiedz
21 listopada 2017 o 13:34

Zdecydowanie preferuje porządek. Za to mój mąż twórczy chaos 🙂

21 listopada 2017 o 13:48

Moja Pani Profesor zawsze powtarzała, że jak ktoś ma bałagan na biurku, to ma i bałagan w głowie. Całkowicie się z tym zgadzam 🙂

Kędzierzawaodpowiedz
21 listopada 2017 o 13:50

Święte słowa!

Pokularnaodpowiedz
22 listopada 2017 o 07:20

Szanuję wybór ludzi jakim jest minimalizm, jednak sama nie wyobrażam sobie życia z jedną walizką 🙂 Wszystko w granicach zdrowego rozsądku.

Classy Simple Lifeodpowiedz
22 listopada 2017 o 07:35

Bardzo ciekawy post zwłaszcza, że od prawie 3 lat sama podążam tą drogą. Osobiście uważam że nie ma jednej określonej sztywno definicji minimalizmu, ponieważ każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby, tak samo jak zdaje sobie sprawę że minimalizm nie jest dla każdego. Co prawda stał się dość popularnym trendem w ciągu ostatnich lat – pozdrawiam serdecznie 🙂

Marekodpowiedz
28 listopada 2017 o 19:54
– Odpowiedz na: Classy Simple Life

Właśnie z tego powodu nadałem taką nazwę mojemu blogowi. „Według” jest tu słowem kluczowym. Każdy w inny sposób może wprowadzać tą filozofię w swoje życie i w różnoraki sposób ją interpretować. Akurat w moim środowisku nie mam żadnych osób, które żyłyby zgodnie z tą filozofią. Między innymi dlatego utworzyłem ten portal – żeby wymieniać się poglądami i opisywać moją definicję minimalizmu.

Monixodpowiedz
23 listopada 2017 o 07:34

Sama w wielu przypadkach stosuję zasadę, że jeśli czegoś nie używam przez ostatnie 12 miesięcy, to już tego nie potrzebuję 🙂

Monika – Paris by Moniodpowiedz
23 listopada 2017 o 09:56

Ja tez uwielbiam porzadek. Uwazam, ze jak wszystko jest poukladane i czyste to po prostu w domu jest o wiele milej. I moim sposobem na porzadek to twn. nieustanne sprzatanie. Brzmi okropnie (dla balaganiarzy 🙂 ) , ale nie rozumiem ludzi, ktorzy sprzataja raz na tydzien i przez 6 dni siedza w balaganie. Dostalabym swira 🙂

Justynaodpowiedz
23 listopada 2017 o 11:07

Ja byłam „czyścioszek” do momentu urodzenia synka, początkowo jeszcze walczyłam , ale obecnie poddałam się i przestałam zauważać okruszki. Teraz sprzątam wieczorem kiedy idzie spać, a generalne porządki robię raz na tydzień. Musiałam nauczyć się że okruszki mnie nie zjedzą, teraz prawie panuje nad nie ładem 😉

kasiaodpowiedz
27 listopada 2017 o 09:41

Nie jestem fanką słów „nigdy” i „zawsze”. I nie jestem fanką żadnych skrajności. I może tyle… dobrze, że ludzie są różni. 😉 Pozdrawiam, Kasia.

Agniodpowiedz
27 listopada 2017 o 09:45

Ja kiedyś byłam straszną bałaganiarą i porządek nie był mi potrzebny do szczęścia. Odkąd mam swój dom i dwójkę dzieci, odmieniło się to trochę – oczywiście bałagan się robi – ale staram się panować nad nim i prędko ogarniać. Próbuję też pokonać „zbieractwo” męża oraz kwestię ilości zabawek, bo tak jak piszesz – olbrzymia ilość rzeczy wcale nie jest potrzebna. 🙂

Helenaodpowiedz
27 listopada 2017 o 10:42

Mój minimalizm łączy się z porządnym bałaganem rozrzuconych myśli i notatek na biurku. Dla mnie to jest porządek kreatywnego człowieka, który w porządku bałaganu zaczyna tworzyć. 🙂

Rozdomowionaodpowiedz
4 grudnia 2017 o 12:08

Zdecydowanie jestem miłośniczką porządku. Kiedy coś ma swoje miejsce, oszczędza się czas i nerwy. A porządek wokół siebie idzie często w parze z poukładaniem w głowie, co bardzo lubię. Przez to też o wiele łatwiej pracuje mi się z mężczyznami – są konkretni, nie owijają w bawełnę.

Tomaszodpowiedz
5 grudnia 2017 o 22:16

Jak widać męskie spojrzenie na minimalizm jest bardzo podobne – nic na siłę, a sama filozofia ma służyć do rozwoju. Zaglądnij w wolnej chwili do mnie, może zrealizujemy razem jakiś minimalistyczny, męski projekt? 🙂

Marekodpowiedz
6 grudnia 2017 o 20:58
– Odpowiedz na: Tomasz

Bardzo trafne spostrzeżenie. Wszystko, co opisuję na łamach bloga jest zgodne z moją naturą i nie robię nic na siłę. Ciągły rozwój osobisty jest nieodłączną częścią mojego minimalizmu.
Na razie przeczytałem tylko kilka Twoich postów, ale już mogę wywnioskować, że w wielu kwestiach Twoje postrzeganie tej filozofii pokrywa się z moim. Mam nadzieję, że w weekend przeczytam wszystkie wpisy. Już subskrybowałem powiadomienia o nowych postach 🙂 Jak widzisz dopiero od niedawna dzielę się na łamach bloga moim postrzeganiem minimalizmu. Jeszcze wiele spraw chciałbym opisać, ale niestety ciągle brakuje mi czasu. Oczywiście jestem otwarty na współpracę i nie jest to tylko czcze gadanie. Na pewno o tym pomyślę w najbliższym czasie. Pozdrawiam Cię serdecznie i pozostajemy w kontakcie.

Marcinodpowiedz
6 grudnia 2017 o 00:12

Jeżeli za­bałaga­nione biur­ko jest oz­naką za­bałaga­nione­go umysłu, oz­naką cze­go jest pus­te biur­ko? (Einstein)

Marekodpowiedz
6 grudnia 2017 o 21:14
– Odpowiedz na: Marcin

Dający do myślenia cytat. Przeczytałem na ten temat pierwsze z brzegu artykuły z Google:
Bałagan na biurku? To towarzysz kreatywności!
Porządek rodzi porządek, bałagan kreatywność
Można na ich podstawie wysnuć ciekawe wnioski. Polecam.
P.S. Jest nawet zdjęcie biurka Einsteina – rzeczywiście duży bałagan 🙂

Sandraodpowiedz
9 grudnia 2017 o 06:08

Owszem porzadek musi byc choc przy dziecku to nie lada wyzwanie ???? i zgadzam sie co do ograniczenia przedmiotow . Mi tu akurat za przyklad posluzy polka. Zawsze duzo pierdol swieczki zdj pamiatki itd… choc bylo poukladane i tak wygladalo jak nabalaganione. Wiec teraz jest wg mnie sporo mniej i widze efekty. Wyglada schludniej elegancko i czysto

Mayka.okodpowiedz
9 grudnia 2017 o 09:48

Minimalizm chyba nie dla mnie, bo o ile nie rozumiem kupowania rzeczy ot tak, to jednak mam ich mnóstwo i do większości jestem przywiązana. Przykładem są książki, które niektórzy kupują, czytają i oddają lub wyrzucają… ja nie, zostawiam dla siebie. Co do porządku… syfu nikt chyba nie lubi, ale jak widzę mieszkanie, które jest tak czyste, że aż sterylne chyba to aż mnie odrzuca – wolę pomieszczenia, w których widać, ze ktoś żyje, czuć jego obecność 🙂

Marekodpowiedz
9 grudnia 2017 o 16:51
– Odpowiedz na: Mayka.ok

Chciałbym podkreślić, że opisuję tu moje postrzeganie minimalizmu. Moje cechy charakteru (zamiłowanie do porządku itd.) akurat tak współgrają z tą filozofią. To nie oznacza, ze ktoś inny też tak ją będzie interpretował. Nie jest powiedziane, że mieszkanie minimalisty musi być puste i sterylne. Może być przytulne i wypełnione książkami. Nie widzę w tym problemu. Minimalizm można przecież wprowadzać na wielu płaszczyznach życia.

Dziewczyna o papierowym sercuodpowiedz
9 grudnia 2017 o 12:00

Minimalizm jest nie dla mnie – choć czasami go lubię – tak samo jak sprzątanie, ale widzę, że do cb pasuję to wprost idealnie.

Marekodpowiedz
9 grudnia 2017 o 16:59
– Odpowiedz na: Dziewczyna o papierowym sercu

Mam nadzieję, że tym wpisem nie zniechęciłem Cię do tej filozofii życia. Ludzie różnorako interpretują minimalizm. Zerknij też proszę na inne portale o tej tematyce.

Dziewczyna o papierowym sercuodpowiedz
10 grudnia 2017 o 15:09
– Odpowiedz na: Marek

Absolutnie. Wychodzę z założenia, że NIE ma na świecie 2 takich samych osób. Każdy jest uniwersalny, a przez to jego postrzeganie świata jest subiektywne. Ty kochasz ład i porządek. Ja kocham wieczory z książką i ciastkami w niepościelonym łóżku, ale czy przez to jestem zniechęcona do „uporządkowanych” ludzi? Co do filozofii – jestem zbyt wygodna, żeby w tym momencie się zmieniać. Potrzebuję do tego jakiegoś bodźca, a na razie go nie widzę.

Arturodpowiedz
11 grudnia 2017 o 12:01

Mamy podobne gusta, mi też od zawsze imponowała niemiecka dokładność. 😉

Marzena WModpowiedz
11 grudnia 2017 o 12:45

Porządek musi być, ale nie do przesady, bo może przynieść więcej szkody niż pożytku 😉 😀

Mattodpowiedz
11 grudnia 2017 o 18:06

Mam duży problem z porządkiem, bo lubię mieć masę sprzętów na biurku – min. dwa monitory, ramię podcasterskie, czytniki kart i dysków, miksery i amplitunery, ale może kiedyś uda mi się ogarnąć ten chaos 🙂

Karolina / Nasze Bąbelkowoodpowiedz
12 grudnia 2017 o 04:06

Ja nie należę do minimalistek. Mam mnóstwo ubrań, kosmetyków i innych gadżetów. Czasami trudno nad tym wszystkim zapanować – więc raz na jakiś czas robię przegląd i pozbywam się tego, co już niepotrzebne. Inaczej bym utonęła.

Lifestylerkaodpowiedz
12 grudnia 2017 o 08:08

Świetny artykuł, a treść bliska mojemu sercu. Staram się jak mogę wprowadzać krok po kroku do mojego zycia minimalizm. W końcu mniej znaczy więcej, nieprawdaż ;)?

Bookendorfina Izabela Pycioodpowiedz
12 grudnia 2017 o 09:17

Zastanawia mnie, jak to działa, skąd wynika, że muszę mieć porządek w moim otoczeniu pracy, ale w domu już niekoniecznie podążam za ładem, czystość jak najbardziej tak, ale jakby wkradał się estetyczny bałagan. 🙂

zaniczkaodpowiedz
15 grudnia 2017 o 08:57

Czyste motywy i intencje mam zawsze, ale bałagan n a biurku…oje tego się nie da uporządkować.

Magdaodpowiedz
15 lutego 2018 o 16:04

Zanim usiądę do pracy, muszę mieć porządek na biurku, po prostu muszę. Łatwiej porządkuję myśli, planuję.

Ewa | Inside of Me Blogodpowiedz
15 lutego 2018 o 16:30

Wpis, pod którym zdecydowanie mogłabym się podpisać obiema rękami. 🙂

12 kwietnia 2018 o 09:37

Dla mnie porzadek to podstawa. Nie umiem się skupić na pracy, gdy wokół jest syf 🙂

Pomysłowaodpowiedz
12 kwietnia 2018 o 09:49

Miałam do czynienia z tym niemieckim porządkiem i może w męskim wydaniu jest OK, ale w kobiecym to już totalna, nieznośna upierdliwość, podobna do polskiego świątecznego pierdolca („przed świętami muszę posprzątać cały dom, cały ogród, wykupić pół marketu i nagotować jedzenia jak dla całego województwa, a potem paść ze zmęczenia”) – Niemki tak mają na co dzień, że wszystko musi błyszczeć i lśnić, nieważne jakim kosztem.

Marekodpowiedz
15 kwietnia 2018 o 11:01
– Odpowiedz na: Pomysłowa

Nie można popadać w skrajność. Należy znaleźć złoty środek. Ja mieszkam w dwupokojowym mieszkaniu, które jest łatwe do ogarnięcia. Posiadam mało przedmiotów. Utrzymuję też porządek na bieżąco, żeby później nie musieć poświęcać nie wiadomo ile godzin na jakieś generalne porządki. Pozdrawiam.

kompatybilniezeświatemodpowiedz
12 kwietnia 2018 o 18:39

Zdrowe i ciekawe podejście do tematu 😉 I bardzo przyjemna i lekka forma pisania. Będę wracać!

Marekodpowiedz
15 kwietnia 2018 o 11:04
– Odpowiedz na: kompatybilniezeświatem

Dziękuję Ci. Zachęcam do odwiedzania bloga regularnie 🙂

Dodaj komentarz