Nie bój się zmiany na lepsze

Ciągłe doskonalenie ciała i umysłu jest częścią mojego minimalizmu. Pragnę u kresu życia móc powiedzieć, że jestem najlepszą wersją siebie i że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by osiągnąć doskonałość. Moją receptą na ciągły rozwój osobisty jest wprowadzanie do życia zmian i tym samym wychodzenie poza moją własną strefę komfortu. Do napisania tego posta skłoniła mnie ważna decyzja, jaką podjąłem w ostatnich dniach, a która dotyczy mojej kariery zawodowej. Już po raz trzeci w ciągu 10 lat zdecydowałem się porzucić dobrze płatną i satysfakcjonującą pracę na rzecz nowej, która mam nadzieję będzie jeszcze lepsza. Jestem pełen obaw i nie wiem, czy ta decyzja będzie trafna, ale mając w pamięci słowa amerykańskiej matematyk Grace Murray Hopper, podejmuję nowe wyzwanie.

Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to aby stały w portach.

Ścieżka kariery i zmiany pracodawcy

Gdy z perspektywy lat spoglądam na początki mojej kariery zawodowej, to uzmysławiam sobie, że los był dla mnie życzliwy. Kierunek studiów, który podjąłem, dobrze wpisał się w obszar moich zainteresowań. Już w trakcie nauki znalazłem ciekawą pracę w biurze inżynierskim w moim mieście rodzinnym. W zasadzie mógłbym pracować w tym miejscu aż do emerytury. Wynagrodzenie wystarczało mi spokojnie do pokrycia kosztów życia, a w przyszłości do zapewnienia dobrego bytu mojej rodzinie. Nie ukrywam jednak, że zawsze byłem ambitny i mierzyłem wysoko. Po kilku latach otrzymałem propozycję pracy w większym mieście. Nie wahałem się długo i podjąłem wyzwanie mimo tego, że wiązało się to z dużą zmianą. Po przeprowadzce przez kilka lat rozwijałem umiejętności i poszerzałem doświadczenie u nowego pracodawcy w tej samej branży. W tamtym okresie nawiązałem wiele przydatnych znajomości zarówno z Polakami, jak i obcokrajowcami. Po prawie trzech latach zostałem zwerbowany do nowo powstającego biura zagranicznej firmy, która wchodziła na polski rynek. Wiązało się to ze zmianą branży, ale nie specjalizacji. Aż do dzisiaj jestem jednym z jej najbardziej doświadczonych inżynierów. Kilka tygodni temu skontaktowała się ze mną konkurencyjna firma z korzystniejszą ofertą pracy. W końcu doszliśmy do dzisiaj, gdy jestem już po podjęciu decyzji o odejściu z dotychczasowej firmy. Na razie jestem z tej decyzji usatysfakcjonowany. Uważam, że w nowym miejscu będę miał większe możliwości rozwoju. Bardzo ważnym jest także fakt znaczącego podwyższenia wynagrodzenia. Dzięki temu w szybszym tempie będę mógł budować mój portfel nieruchomości na wynajem, co finalnie ma mnie doprowadzić do osiągnięcia niezależności finansowej za 10 lat, czyli w wieku 45 lat. W ciągu 10 lat byłem w stanie o 500% podwyższyć moje zarobki. Doprowadziłem do tego stanu rzeczy poprzez mądrą pracę i konsekwencję w dążeniu do celu. Celowo użyłem tutaj słowa mądrą, a nie ciężką, ponieważ nie sztuką jest siedzieć w pracy niezliczone ilości nadgodzin i przepracowywać się. Sztuką jest zarządzać swoim czasem rozsądnie tak, aby praca była jak najbardziej efektywna. W ciągu tej dekady, na palcach dwóch rąk mogę zliczyć dni, w których spędziłem w pracy więcej niż 8-8.5 godziny. Pragnę ponadto podkreślić, iż mimo ciągłego wzrostu wynagrodzenia stale żyję poniżej moich możliwości finansowych i nie podnoszę standardu życia. To, co mam w zupełności mi wystarczy. Zachęcam Cię w tym miejscu do przeczytania wpisu Pułapki na drodze do finansowej niezależności.

W tabelce poniżej możesz prześledzić procentowe wzrosty wynagrodzenia, jakie osiągnąłem w obrębie danej firmy oraz przy zmianie pracodawcy. Początkowa bazowa kwota netto i tym samym wszystkie pozostałe są tylko przykładowe, ale procentowe zmiany są dokładnymi wartościami, które uzyskałem na przestrzeni ostatnich lat.

FirmaOkresBazowa
[zł]
Końcowa
[zł]
Wzrost
w firmie →
Wzrost przy
zmianie firmy ↓
10 lat10 000500%
14 lata 8 m-cy2 0004 000100%-
22 lata 8 m-cy6 0007 30022%50%
32 lata 8 m-cy9 05010 00010%
24%
4-12 000--20%

P.S. Zabawne wydają mi się być okresy prac w poszczególnych firmach. Zawsze było to X lat i 8 miesięcy.

Jak widzisz, przyszłe wynagrodzenie będzie sześciokrotnie większe niż to, które otrzymałem na początku mojej drogi zawodowej. Nie można mi odmówić odwagi i charakterności w podejmowaniu ryzyka. Pamiętaj, że wśród średniaków każdy może uważać się za lepszego. Sztuką jest, by być dobrym wśród najlepszych. Na koniec tego akapitu przypomniała mi się zabawna historia. W czasie, gdy zmieniałem pierwszą pracę, rozmawiałem z nowo zatrudnioną dziewczyną, która była dopiero po studiach. W czasie rozmowy powiedziała, że dla niej jest to kompletnie niezrozumiałe, czemu z własnej nieprzymuszonej woli rezygnuję ze stabilnego i satysfakcjonującego zajęcia. Powiedziała mi wtedy, że ona będzie sobie szanować tę pracę. Swoją drogą całe to sformułowanie szanuj pracę jest natomiast dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

Zmiana branży lub specjalizacji

Jeżeli wykonujesz pracę, która daje Ci satysfakcję, to jesteś na wygranej pozycji. Jeżeli jednak Twoje zajęcie nie interesuję Cię, to rozważ zmianę specjalizacji, nawet gdy czerpiesz z niego wysokie zarobki. Bardzo trafiła do mnie metafora, którą użył Michał Szafrański w książce Finansowy ninja. Wiele osób pnie się po szczeblach kariery, aż na sam szczyt, by dopiero wtedy zdać sobie sprawę, że przyłożyli drabinę do złej ściany. W mojej karierze tylko raz zmieniłem branżę, w której pracowałem, ale myślę, że gdybym miał zmienić specjalizację też nie wahałbym się długo. W obecnych czasach, gdy dostęp do wiedzy poprzez Internet jest tak powszechny, możesz zostać specjalistą w każdej dziedzinie w ciągu dwóch lat. Bynajmniej nie wiąże się to z podjęciem studiów w jakiejś dziedzinie. Gdybym obecnie chciał się nauczyć danego języka programowania, to oceniam, że zajęłoby mi to około 1,5 roku (biorąc pod uwagę, iż nie zajmowałbym się niczym innym i poświęcałbym na to 40 godzin w tygodniu). Oczywiście nadwyrężyłbym w takim przypadku zasoby mojej poduszki finansowej, o której pisałem więcej we wpisie Priorytety finansowego minimalisty, ponieważ w tym czasie musiałbym się z czegoś utrzymać. Jeżeli rozważasz zmienić swoją profesję, to pamiętaj, iż czas działa na Twoją szkodę. Wprowadzenie takiej zmiany do 40 roku życia wydaje się rozsądne. Później może być tylko ciężej, ale wiadomo, że nie jest to niemożliwe.

Zdobywanie doświadczenia i poznawanie innych możliwości

Zmiany miejsc pracy pozwoliły mi na zdobycie szerokiego doświadczenia w obrębie dziedziny, którą się zajmuję. Poznałem wielu ludzi i ich zróżnicowane podejście do konkretnych zagadnień oraz sposobów na rozwiązywanie problemów. Taka wiedza życiowa jest bezcenna. Przytoczę tutaj jeszcze jeden cytat twórczyni pierwszego kompilatora komputerowego:

Najbardziej niebezpiecznym wyrażeniem jest „zawsze to robiliśmy w ten sposób”.

Jeżeli przybywasz ciągle w gronie tych samych osób, to z czasem przejmujesz od nich ograniczenia, które oni mają w głowach. Otaczaj się osobami, od których możesz się uczyć. Staraj się także być wzorem dla innych. Więcej o wpływie otoczenia na nas możesz znaleźć we wpisie Dom, praca i ludzie.

Równocześnie nie zapominaj o ciągłym polepszaniu i rozwijaniu swoich umiejętności. Ja regularnie uczestniczę w szkoleniach online, konferencjach naukowych oraz kursach językowych. Jak to powiedział pewien polityk, Twój umysł powinien być ostry jak brzytwa.

Ważne jest, abyś utrzymywał rozeznanie na rynku pracy. Dobrym zwyczajem, który już od kilku lat praktykuję, jest uczestniczenie w około 4 rozmowach kwalifikacyjnych w ciągu roku (1 rozmowa na kwartał). Nawet jeżeli w danym czasie nie jestem zainteresowany zmianą pracy, to zgadzam się na uczestniczenie w takowych spotkaniach. Wynikają z tego same korzyści, pomimo że zawsze dostarczają odrobiny stresu. Ja już dwa razy dzięki temu zdecydowałem się na zmianę pracy. W każdym przypadku była to zmiana na lepsze. Na każdą rozmowę szedłem mając wysoki komfort psychiczny i wiedziałem, że to ja stawiam tutaj warunki, ponieważ nie mam nic do stracenia. Przytoczę tutaj ciekawy przypadek, który zdarzył mi się, gdy pierwszy raz zmieniałem pracę. Zgodziłem się na uczestniczenie jednego dnia w 8 rozmowach kwalifikacyjnych z reprezentantami różnych działów inżynierskich w jednej firmie. Każda rozmowa trwała 1 godzinę. Składała się z 15-minutowego wstępu, 30-minutowego testu technicznego i 15-minutowej konwersacji po angielsku. Po 8 godzinach byłem zmęczony, ale wiedziałem, że w czasie każdego spotkania poszło mi dobrze lub też bardzo dobrze. Po tym dniu moja samoocena wzrosła znacząco. Wszystkie 8 działów przyjęło moją kandydaturę, dzięki czemu mogłem wybrać, gdzie będę pracować. Powiem szczerze, że był to moment przełomowy w mojej karierze, ponieważ od tamtej chwili wiem, że jeżeli jestem odpowiednio nakierowany na konkretny cel, to zawsze mogę go osiągnąć.

Podsumowanie

Moja strategia rozwoju to ciągła gotowość do zmian, wychodzenie poza strefę komfortu, wyszukiwanie nowych możliwości i wyzwań. Stagnacja w każdej dziedzinie życia jest tak naprawdę robieniem kroku w tył. Pamiętaj, że możesz wszystko i nie bój się zmieniać życia na lepsze.

28 komentarzy

Dołącz do dyskusji i opowiedzieć nam swoją opinię.

Martynaodpowiedz
6 marca 2018 o 10:22

Dobry gust muzyczny, pozdrawiam:)

Marekodpowiedz
6 marca 2018 o 18:18
– Odpowiedz na: Martyna

„Mogę wszystko” WWO zaliczam do grona najlepszych polskich kawałków rapowych. Pozdrawiam.

https://swobodaumyslu.pl/odpowiedz
6 marca 2018 o 10:33

Ludzie zazwyczaj boja się zmian, twardo siedzą na ciepłych fotelikach nawet jak im coś nie odpowiada…Podziwiam za odwagę

Justynaodpowiedz
6 marca 2018 o 10:44

Jednego dnia 8 rozmow kwalifikacyjnych! Wow! Ale to prawda, praktyka czyni mistrza, i potem juz takie umiejetnosci przychodza naturalnie 🙂

Marekodpowiedz
6 marca 2018 o 18:24
– Odpowiedz na: Justyna

Też uważam to za spory wyczyn. Rozmowy trwały od godziny 8 do około 16. Był to dla mnie duży wysiłek umysłowy. Z perspektywy oceniam, że było warto. Ciekawe doświadczenie.

Przemekodpowiedz
6 marca 2018 o 11:23

Dobrze napisane, dodaję Twoj blog do ulubionych, dzięki! 🙂

Marekodpowiedz
6 marca 2018 o 18:31
– Odpowiedz na: Przemek

Zapraszam do odwiedzania bloga ponownie. Co prawda obecnie nie za często zamieszczam posty (tak jeden na miesiąc), ale mam nadzieję, że w przyszłości znajdę więcej czasu na pisanie 🙂

Taraissuodpowiedz
7 marca 2018 o 10:27

Zarówno ja jak i mój mąż jesteśmy absolwentami kierunków humanistycznych i ku przerażeniu wielu członków rodziny co jakiś czas zmieniamy nie tylko pracę, ale i branżę. Zaraz po studiach trafiliśmy na rynek pracy w największym kryzysie i mieliśmy tylko dwie opcje:umrzeć z głodu albo wziąć cokolwiek na początek. Wybraliśmy drugą opcję, ale w przeciwieństwie do wielu znajomych szybko zaczęliśmy szukać drogi rozwoju. Pierwsza zmiana pracy była trudna, zwłaszcza gdy w końcu złapało się stabilizację, ale z każdą kolejną było coraz łatwiej. Obecnie zmiana pracy to już nie stres a ekscytująca przygoda 🙂 Traktuję wszelkie zmiany (te nieplanowane też) jako szansę na dalszy rozwój i mam tu na myśli wszelkie zmiany, nie tylko zawodowe. Nabyty brak lęku przed zmianą to jeden z największych darów od losu, bo gdyby nie kryzys pewnie ominęłoby mnie wiele fantastycznych doświadczeń, nie poznałabym wielu ciekawych ludzi i nie byłabym tym kim teraz jestem. Jednak myślę, że tak dynamiczne zmiany nie są dla wszystkich. Wielu ludzi woli mieć poczucie bezpieczeństwa nawet kosztem rozwoju. Myślę, że nie ma sensu robić pewnych rzeczy na siłę. Niektórzy naprawdę są szczęśliwi robiąc całe życie to samo 🙂

Marekodpowiedz
7 marca 2018 o 21:47
– Odpowiedz na: Taraissu

Człowiek postawiony w trudnej sytuacji jest zmuszony do szukania drogi wyjścia z opresji. Dzięki temu jest w stanie osiągnąć więcej, niż gdyby od samego początku miał z górki. Ja też dzięki temu natknąłem się na mojej drodze życiowej na wiele wartościowych osób, których bym zapewne nie spotkał, gdybym całe życie robił to samo. Jest to dla mnie największa wartość dodana.
P.S. Czytałem właśnie na Twoim blogu recenzję „Piątego Elementu”. Film, który uważam za jeden z najlepszych w gatunku science fiction. Tak jak napisałaś – ten film się nie starzeje 🙂

Edytaodpowiedz
7 marca 2018 o 11:27

Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to aby stały w portach… bardzo podoba mi się ten cytat 🙂

Monikaodpowiedz
7 marca 2018 o 11:35

Ludzie zazwyczaj boja się zmian i dlatego tez stoją w miejscu. Super cytat o statkach ????

Marekodpowiedz
7 marca 2018 o 21:48
– Odpowiedz na: Monika

Zerknij sobie w wolnej chwili na biografię autorki tego cytatu – Grace Murray Hopper. Wybitna osoba.

Klaudiaodpowiedz
7 marca 2018 o 13:14

Bardzo ciekawie piszesz o Twojej drodze. Wspaniale, że od razu znalazłeś odpowiednią ścieżkę kariery zawodowej, czyli połączyłeś umiejętności z tym, co lubisz robić. Myślę, że aspekt „mądrzejszej”, czyli bardziej efektywnej pracy oraz wytrwałość w nieustannym rozwijaniu się, ulepszaniu siebie itd. to rzeczywiście przepis na sukces. NIestety wielu z nas brakuje konsekwencji i doceniania potęgi małych kroków, dzięki którym czasami idziemy wolno, ale jednak do przodu i w dobrym kierunku.

Monika-BlogMama.plodpowiedz
7 marca 2018 o 16:43

Ciekawie opisane przeżycia życiowe, ludzie zazwyczaj boją się dużych zmian, ja również, ale czasem warto zaryzykować.;-)

Monikaodpowiedz
7 marca 2018 o 23:50

Muszę powiedzieć, że zarobbki rzeczywiście imponujące:) Z pewnością jesteś dobrym inżynierem. Czy w tej chwili posiadasz już jakieś mieszkanie na wynajem? Ile docelowo chcesz mieć takich mieszkań? Muszę powiedzieć, że z tym wynaje to czasami jest ciężki kawałek chleba, szczególnie w małych miejscowościach (w ośrodkach akademickich jest z tym dużo lepiej z wiadomych przyczyn) 🙂
Też chciałabym za jakiś czas być niezależna finansowa, jeśli dobrze wyczytałam z tekstu to jestem równo 10 lat młodsza od Ciebie, zobaczymy jak się to potoczy:D Chyba też będę musiała sobie taką tabelkę zrobić:)

Marekodpowiedz
8 marca 2018 o 20:14
– Odpowiedz na: Monika

Hej. Obecnie nie posiadam żadnego mieszkania na wynajem. Wynajmuję natomiast garaż w moim domu rodzinnym oraz miejsce postojowe w garażu podziemnym, które przynależy do mieszkania, które wynajmuję. Zyski z tych wynajmów wynoszą 400 zł. Pierwsze mieszkanie chciałbym zakupić dopiero za około 3-4 lata. W pierwszej kolejności chciałbym wynająć dom. Mam tą komfortową sytuację, że jestem współwłaścicielem domu jednorodzinnego, który chciałbym odremontować i przystosować pod wynajem na pokoje (na początek 3 pokoje, a docelowo 9). To jest mój cel na najbliższe 2-3 lata. Nie chcę się posiłkować przy tym żadnym kredytem hipotecznym, dlatego uzbieranie wystarczającej kwoty trochę mi zajmuje. Mieszkałem w mieście, które ma około 180 tyś mieszkańców i posiada jeden ośrodek akademicki. Biorąc pod uwagę dobrą lokalizację tego domu, oceniam że uda mi się z niego czerpać satysfakcjonujący pasywny dochód.
Ważną kwestią w całej idei wolności finansowej jest odpowiedzenie sobie na podstawowe pytanie, jakim jest: „Ile potrzebuję pasywnego dochodu w ciągu miesiąca, by być niezależnym finansowo?”. Moje koszty roczne możesz prześledzić w osobnym poście. Suma kosztów stałych i nieregularnych, jakie poniosłem w 2017 roku, wyniosła dokładnie 48621 zł, czyli średnio 4051 zł na miesiąc. Tak więc w moim przypadku kwota pasywnych dochodów powinna być na poziomie około 5000 zł /m-c. Jest to kwota do osiągnięcia.
Jestem świeżo po przeczytaniu czterech książek o wolności finansowej: „Życie postkorporacyjne”, „Wolność Finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości”, „Mieszkania na wynajem. Moja droga do wolności finansowej” oraz „Zarządzanie najmem – Poradnik dla właścicielek mieszkań na wynajem”. Polecam Ci je przeczytać.

super dzieciaczkiodpowiedz
9 marca 2018 o 09:35

Ja nie zmieniam jak na razie branży, ale staram się rozwijać w tym co robię

Magdalenaodpowiedz
9 marca 2018 o 10:11

Fajnie, że tak lubisz zmiany i idziesz za nimi, bo dzieki temu łatwiej CI w życiu, pomimo pewnego dyskomfortu poza strefą komfortu.
Go with the Flow – tak dobrze jest iść zgodnie ze swoim flow 🙂
Pozdrawiam

Karolina Gieodpowiedz
9 marca 2018 o 10:12

a ja postawiłam wszystko na jedną kartę i jestem bardzo zadowolona 🙂

Kasiaodpowiedz
9 marca 2018 o 10:21

Bardzo trafne podsumowanie. Nie łatwo opuścić jest strefę komfortu, ale jeśli pragnienie zmiany czegoś na lepsze w swoim życiu jest wielkie to trzeba zrobić ten krok, zawsze będzie to lepsza opcja od stagnacji.

Iwonaodpowiedz
11 marca 2018 o 18:50

Przede mną teraz, wielkimi krokami, nadchodzi moment powrotu na ścieżkę zawodowej kariery. Chciałabym wybrać mądrze – nic pierwszego – lepszego, ale to, co będzie mnie satysfakcjonowało. Mam nadzieję, że mi się uda 🙂

Martyna Koncewiczodpowiedz
11 marca 2018 o 19:49

Myślę, że za duzo osób wychodzi z założenia, że droga do sukcesu musi trwać bardzo długo, a praca w znienawidzonej firmie jest wyznacznikiem lojalności, która zapewni przyszły awans. Ja uważam, że tylko podejmując ryzyko można dojść naprawdę wysoko, a jeżeli oznacza to odejście z pracy to jestem na to zawsze gotowa.

11 marca 2018 o 19:57

Życzę powodzenia w dążeniu do celu i realizacji marzenia 🙂

Natalia Róża Świat Tomskiegoodpowiedz
11 marca 2018 o 20:39

Podziwiam! I gratuluję odwagi oraz samozaparcia. Grunt to robić to, co przynosi nam satysfakcję, a jeśli wiąże sie to dodatkowo ze wzrostem dochodów to już świetnie.

Olgaodpowiedz
11 marca 2018 o 20:53

Jak zobaczyłam tytuł posta od razu mi się skojarzył z WWO 😛

Jull Krajewskaodpowiedz
11 marca 2018 o 21:31

Bardzo ciekawy wpis, dobrze się czytało i motywuje do działania 🙂

inztelekomodpowiedz
4 lipca 2018 o 16:16

Jakiej Pan jest specjalizacji inżynierem ? w jakich brańżach Pan działał ?

Marekodpowiedz
5 lipca 2018 o 20:25
– Odpowiedz na: inztelekom

Jestem inżynierem mechanikiem. Pracuję w branży lotniczej.

Dodaj komentarz